wtorek, 28 lutego 2017

Maryland #6

6.
Stwierdziłem, że poczekam 15 min przed czasem, aby przypadkowo się nie zamyślić i co mi się często zdarza spóźnić.

Jak widać nie tylko ja chciałem przyjść szybciej. Kiedy weszła nie mogłem przestać na nią patrzeć, przez co się speszyła bo uciekła ode mnie wzrokiem w bok.

-Witaj, wyglądasz fantastycznie. – zdołałem w końcu wydusić
-Dziękuje, ty również wyglądasz świetnie – powiedziała grzecznie z rumieńcami na twarzy spowodowanym moim komplementem, wyglądała przez to tak uroczo

Zaprowadziłem ją do samochodu, otworzyłem przed nią drzwi. Poczym udaliśmy się do opery.
Przed operą czekał na nas jeden z artystów, a dokładniej przyjaciel Mary… Wydawał się spoko. Jednak było mi jakoś dziwnie kiedy rozmawiał z nią, a ja nie wiedziałem o czym. Cóż znali się pewnie już trochę, w końcu to brat jej koleżanki, jednak kiedy ich słuchałem zdawali się być sobie bliscy. Miałem nieprzyjemne wrażenie, że przeszkadzam mężczyźnie. Cóż… pewnie zbił go z tropu widok osoby w której się zakochał z innym typem.

**Mary**

Rick był prawdziwym dżentelmenem. Cierpliwie znosił moje wspominki z Arthurem, pewnie było to dla niego mało komfortowe. Kto by chciał słuchać o dawnych czasach nieistotnej mu osoby?
Świetnie bawiłam się na tym występie. Zakochałam się w muzyce, melodie pieściły moje uszy a ja zatracałam się w nich z zamkniętymi oczami.

**Rick**

Przez cały wieczór spoglądałem ukradkiem na kobietę, którą siedziała obok mnie. Mary była prześliczna, jej twarz wyrażała tak dużo emocji. Miała zamknięte oczy a ja mogłem podziwiać to jak potrafi się wsłuchać w koncert. Cholera! Przez tą kruszynę tracę głowę! Chyba się zakochałem…

-Jak ci się podobał występ?- szepnął słodki głosik
-Genialny- szepnąłem z uśmiechem


Po koncercie podszedł do nas przyjaciel Mary. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że zżera mnie zazdrość. Najgorsze jednak było to, że między Mary, a tym chłopakiem była chemia. Zauważyłem, że łączy ich jakieś uczucie. Przez chwilę rozmawialiśmy po czym wziąłem moją towarzyszkę na kolację.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Maryland #5

5.
Odłożyłam książkę na miejsce i wzięłam parę innych. Zrobiłam sobie zapas żeby mieć co robić przez cały tydzień w wieczory. Przez pewien czas nie spotkałam Ricka, więc żeby się nie nudzić wzięłam tyle książek ile dałam radę unieść.

-Dobra teraz tylko jakoś musze to zanieść do mojego pokoju…

BAM!

-O nie! Tylko nie to! Przepraszam nie zauważyłam cię.
-Nic nie szkodzi- zaśmiał się Ricki- Może ci pomóc?
-Byłabym wdzięczna.- Mężczyzna zaczął zbierać kartki które wypadły mi z mojej teczki.
-O…  co to? Bilety do opery? Nie wiedziałem, że lubisz tam chodzić.
-Moja koleżanka dała mi je bo sama nie mogła iść. Występuje tam jej brat i obiecałam jej, że pójdę za nią. Jak chcesz możesz wziąć ten drugi i tak idę sama.
-Dziękuję. A co powiesz na to żebyśmy poszli tam razem? Będzie fajnie.
-Tak jasne.
-To będę czekał na ciebie o 16:00 przy wyjściu.
-Okej spróbuje się nie spóźnić- zaśmiałam się- Dzięki za pomoc.

***

Na to wydarzenie ubrałam swoją granatową rozkloszowaną sukienkę przed kolano, którą dostałam od przyjaciela na urodziny i nigdy nie miałam szansy jej założyć. Lekko podkręciłam swoje włosy po czym zrobiłam makijaż. Usta pomalowałam na tą okazję czerwoną szminką. Kiedy spojrzałam w lustrze na swój gotowy strój, stwierdziłam, że jest okej.

Spojrzałam na zegarek, miałam jeszcze pół godziny, postanowiłam więc przeglądać Internet w celu zobaczenia nowości. Weszłam na swojego maila. Ku mojemu zdziwieniu, dostałam wiadomość od swojego przyjaciela Teodora, na którego jednak zwykłam mówić Teoś. Napisał w nim, że za 3 dni zawita do USA i chciałby się ze mną spotkać. Bardzo się ucieszyłam. Teosia poznałam kiedy oboje mieliśmy 7 lat. Ostatnio rozmawiam z nim coraz rzadziej, ale niewątpliwie jest to przyjaźń na całe życie. Niewiele myśląc napisałam mu, że chętnie i podałam konkretne miejsce spotkania, czyli moją ulubioną kawiarenkę.


Wyszykowana i przygotowana poszłam poczekać na Ricka w korytarzu. Było 10 min przed umówioną godziną więc nie oczekiwałam, że będzie już czekał, ale po prostu nudziło mi się.

niedziela, 26 lutego 2017

Maryland #4

4.
Pracuje tu już od tygodnia. Jest bardzo przyjemnie. Tyle. Nic więcej. Cisza. Spokój. Właśnie… W kwiaciarni Rose było… Ciekawie. Nieprzewidywalnie. Głośno. A teraz? Nuda, której nie wiedziałam, że tak bardzo nienawidzę. Minął tylko tydzień, a nauczyłam się gdzie jest moje miejsce. Daje sobie trzy miesiące i odpadam. Dokładnie za trzy miesiące dam wypowiedzenie Lil. Co dziwne mówiła, że mieszka z nią jej brat, a ja ani razu go nie widziałam. Dzisiaj jest niedziela więc mam wolne. Rose i jej chłopak są dzisiaj na randce więc nie mam co robić. Lila pozwoliła mi korzystać z domowej biblioteki, to miło z jej strony. Myślę, że mogłybyśmy zostać dobrymi przyjaciółkami. Tylko ta posiadłość jest tak duża, że nie mam pojęcia gdzie szukać biblioteki.
-Hej Elle! Wiesz może gdzie jest biblioteka?- Zapytałam pokojówkę
-Tak jasne Mary, chodź za mną.

***

-To tamte drzwi na prawo.
-Dziękuje.

Jak otworzyłam drzwi biblioteki zamarłam. Biblioteka marzeń. Była ogromna, miała setki książek i nowoczesną czytelnie.

-Hej a ty co tu robisz? Mam wezwać policję?!- krzyknął jakiś głos z biblioteki
-Ja..ja..jestem tu florystką, Lila pozwoliła mi korzystać z biblioteki- jęknęłam przerażona
-Ah! Przepraszam cię, często nie ma mnie w domu i nie wiedziałem, że siostra zatrudniła kogoś nowego.
-N..nic nie szkodzi. A gdzie pan jest?
-Wystarczy Rick- powiedział mężczyzna podchodząc do mnie- A.. ty?
-Jestem Mary
-Lubisz czytać? Szukasz czegoś konkretnego?
-Nie lubię czytać. KOCHAM czytać- zaśmiałam się razem z Rickiem- Nie szukam niczego, po prostu akurat skończyłam poprzednią książkę i nie mam teraz co czytać.
-Ja też uwielbiam książki, jak coś ci w tym pomoże to książki dla florystów i ekologów są w dziale 3.
-Dzięki ale wole książki fantastyczne, komedie, kryminały i romanse. W książki naukowe zagłębiam się tylko o tematyce psychologicznej.
-Hahaha. Działy naukowe są przeze mnie odwiedzane tylko wtedy kiedy przechodzę do innego bardziej interesującego działu obok.
-Tak cóż… to idę czegoś poszukać. Do zobaczenia
-Do zobaczenia Mary
Od tego czasu widywałam się z Rickiem dość często w bibliotece. Brat mojej szefowej był sympatyczny i bardzo zabawny. Jak wchodziłam do biblioteki to miałam cichą nadzieje na spotkanie go. Dzięki chłopakowi nie było mi nudno w dni wolne i deszczowe.

***

-Opowiadaj Mary jak tam w twojej nowej pracy?- zapytała ciekawa Rose popijając kawę
-Tęsknie za twoją kwiaciarnią
-Oj nie przesadzaj!
-Ta praca jest dla mnie za cicha i nudna
-Z nikim się tam nie dogadujesz? Nic ciekawego nie masz mi do powiedzenia?
-Niestety nie, odkąd się tam przeprowadziłam stałam się równie nudna co ta praca. Rozmawiam tam tylko z bratem Lil, ich służba jest zbyt drętwa.
-A przystojny jest chociaż ten jej brat?
-Nie wiem nie zwracałam na to uwagi.
-To musi być bardzo interesujący, że nawet o tym nie pomyślałaś- zaśmiała się Rose
-Ma fajny charakter i kocha książki
-Jest do ciebie podobny!- powiedziała przyjaciółka znowu się śmiejąc
-Coś ty to jest jednak bogacz! Pewnie tak naprawdę jest snobem! Rozmawiam z nim tylko o książkach i autorach
-No tak. Mary mam dla ciebie dwa bilety na występ w operze w której występuje mój brat. Mogłabyś pójść? Ja niestety nie mogę, a nie chcę mu zrobić przykrości, no i wiem, że się lubicie.
-Tak jasne. Dziękuję, miło będzie spotkać znowu twojego brata.

-Ratujesz mi życie kochana!

sobota, 25 lutego 2017

Maryland #3

3.
Dzień zapowiadał się świetnie. Od rana mieliśmy nawał klientów! Kwiaciarnia w końcu zaczęła się lepiej rozwijać.

-Mary mogłabyś się zająć tym zamówieniem?
-Tak jasne. Dzień dobry, co dla pani?
-10 róż z kokardami poproszę
-Zamówienie będzie dopiero za godzinę, nie mamy tylu róż, a dzisiaj będzie dostawa.
-Nic nie szkodzi przyjdę za godzinę.
-Proszę podać imię i nazwisko oraz numer telefonu.
-Lila Perry,  354215688
-Okej dziękujemy za zamówienie czy to wszystko?
-Tak dziękuję, do widzenia
-Do widzenia

Ciekawe, co robi tak zamożna kobieta w maleńkim sklepiku, takie osobistości zwykle kupują w niezwykle drogich miejscach. Rose była równie zdziwiona co ja.

-Dzień dobry Pani Lila Perry?
-Tak to ja
-Pańskie zamówienie w kwiaciarni „Rose” jest już gotowe.
-Dobrze zaraz będę

***

Niedziela – dzień wolny kocham te dni w których nie muszę się niczym przejmować. Dzisiaj wybieram się do teatru z Rose i jej chłopakiem. Cóż miałam w sumie się już nigdy nie zgadzać na ich propozycje… ale kocham teatr i nie mogłam nie pójść.
Weszliśmy do wielkiego budynku, ja i Rose miałyśmy na sobie suknie kupione specjalnie na takie wyjścia. Moja była złoto- wiśniowa a jej niebieska ze srebrnymi brylancikami przy biuście.
Dzięki And’iemu mieliśmy bardzo dobre miejsca.
Spektakl był niesamowity, wzruszający, po prostu genialny. Obok mnie jak się okazało siedziała Lila Perry. Postanowiłam się przywitać.
-Dzień dobry jestem Mary, spotkałyśmy się wcześniej w kwiaciarni.
-Tak, tak, pamiętam. Bardzo przypadł mi do gustu wasz sklepik. Mają panie talent do roślin.
-Oh dziękujemy. –Troszkę się zaczerwieniłam, nie byłam przyzwyczajona do komplementów, tym bardziej ze strony kogoś tak wykwintnego jak dziedziczki miliardów dolarów.
-Wie pani co niedawno się przeprowadziłam do tego miasta z bratem, mieszkamy w dworku i tak sobie myślałam, że mogła by pani pracować u mnie w ogrodzie, jest bardzo zaniedbany i potrzebuje kogoś z wyobraźnią i pasją.
-Ja… Cóż…
-Obiecuję pani ogromne wynagrodzenie oraz własny pokój i wyżywienie na dworku.
-Ja nie mogłabym zostawić biznesu mojej przyjaciółki…
-Nie przejmuj się tym Mary, dam sobie radę, dużo osób szuka pracy. Nie możesz zaprzepaścić takiej szansy. – Jak zwykle Rose musiała podsłuchać moją rozmowe
-Okej zgadzam się. Kiedy mam zacząć?
-Najlepiej by było żebyś już jutro się wprowadziła do swojego nowego pokoju – U mojej przyszłej szefowej widać było iskierki szczęścia w oczach
-Spróbuje zdążyć z przeprowadzką do wtorku lub środy
-Do zobaczenia w poniedziałek


Nadal nie mogłam uwierzyć, w to co się stało! Jak dobrze pójdzie będzie mnie stać na tyle rzeczy, że aż głowa mała! Już dzisiaj zaczęłam się pakować i umieściłam ofertę wynajmu tego mieszkania. Jednak nie wytrzymałam zbyt długo i musiałam się położyć do spania.

piątek, 24 lutego 2017

Maryland #2

2.
-Czy to wszystko? - Zapytała pokojówka
-Tak możesz odejść – Syknęła panienka Lila
-Lil! Gdzie twoja kultura?! – Zganiła ją ciotka
-Nic nie szkodzi proszę pani – uśmiechnęła się pracownica
Przez resztę dnia Lila była naburmuszona i opryskliwa, jednak tak naprawdę jej zachowanie nie różniło się niczym od zachowania w inne dni. Jej brat bliźniak miał już jej dosyć i zaszył się w domowej ogromnej bibliotece.
-Słucham? Tak, gdzie jesteś? Może być za moment? Już do ciebie lecę! – Rick szybko poukładał księżki na miejsce i wyszedł z domu.

-Gdzie jest Ricki ?!
-Uspokój się młoda damo! – wrzask pani Witcher był słyszalny w całym domu
-Czemu ciągle traktujesz mnie jak jakieś dziecko mam ponad 23 lata!
-Jak jesteś taka dorosła to znajdź sobie wreszcie prace jak twój brat!
-Jak śmiesz tak do mnie mówić! To, że jesteś moją ciotką nie oznacza, że masz prawo mi rozkazywać! Majątek nie należy do ciebie tylko do mnie i mojego rodzeństwa! Jeśli już to ja mogę Ciebie wyrzucić na zbity pysk!
-Jak…
- Jesteś zwykłą naciągaczką, nie mam w tobie ani oparcia, ani opieki! Pozwalałam sobą pomiatać przez tyle lat! Mam już tego dość! Teraz to ty słuchasz moich poleceń, a nie na odwrót! Możesz tu mieszkać tylko dlatego, że łączą mnie z tobą więzy krwi.
-Jestem twoją ciotką, a nie pomocą domową!
-Phi! Ja jestem twoją rodziną i nigdy nie dałaś mi tego odczuć. Nie mam teraz czasu z tobą rozmawiać, umówiłam się z moim chłopakiem.
-Stój!
-Baj cioteczko, wrócę późno nie czekaj na mnie!

Trzask drzwi był słyszalny w uszach Cory jeszcze przez 10 min. Była załamana zachowaniem Lil jak i tym, że w końcu ktoś się jej postawił, nikt nigdy się tak do niej nie odezwał. Cora była już starszą kobietą i w swoim życiu przeżyła już nie jedną tragedię. Za młodu była pełną życia piosenkarką, jednak po tylu latach zmieniła się nie do poznania – a dokładniej stała się odporna na wszelkie emocje, nie zwracała uwagi na innych, stworzyła sobie bańkę odporną na ból i kontakty z innymi ludźmi. Kochała swoich bliskich jednak zawsze była wychowywana tak, aby nie pokazywać swoich uczuć nikomu. Było jej przykro przez Lil. Dziewczyna była dla niej ważna. Postanowiła, że musi dać jej „polatać”. Spakowała się i napisała listy do Lil i Ricka, po czym zostawiła je w ich sypialniach. Przeszła się ostatni raz po dworku i z łzą na policzku wyszła dumnym krokiem z miejsca w którym spędziła najmilsze chwile.

-Poproszę 10 czerwonych róż związanych kokardami – Powiedziała z uśmiechem dziewczyna
-Tak jasne daj mi chwilkę twoim zamówieniem zajmie się moja koleżanka

-Dziękuję

czwartek, 23 lutego 2017

Opowiadanie- Maryland #1

 1.
Życie nie często mnie zaskakuje. Jako młoda dorosła powinnam szukać sobie miejsca na świecie, rozwijać pasję i szukać miłości. Jednak tak nie jest i nigdy nie było. W tej chwili jestem w drodze do pracy. Autobus jest jak zwykle zatłoczony, a ja jak zwykle stoję, ale to mi nie przeszkadza odstąpiłam miejsce Pani Anderson. Jest ona starszą około 80-letnią miłą kobietą, często z nią gawędzę w sklepie i autobusie. 10 min. Później byłam już przy bogato zdobionej witrynie drogiego sklepu z ubraniami. Niech was nie zwiedzie to zdanie. Moja praca mieściła się obok tego pięknego zakładu, była o wiele bardziej interesująca i prezentowała się cudownie. Cóż to była moja opinia, lecz pewnie większość społeczeństwa by nie poparła mojego stwierdzenia. Otóż pracowałam w małej kwiaciarni „Rose” jak na ironie właścicielką i moją najlepszą przyjaciółką była właśnie Rose. Była ona ode mnie starsza o 7 lat. Oprócz niej w tym wielkim mieście nie miałam zupełnie nikogo bliskiego. Znałam mnóstwo osób ale nikt nie był mi tak bliski jak ona. Uwielbiałam kwiaty i inne rośliny, czuje się przy nich miło i są o wiele ciekawsze niż ludzie.

Szybkim krokiem podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
-Przepraszam Cię Rose za spóźnienie!
-Nic się nie stało kochana widziałam jak się przyglądasz „MadaMe”.
-Oh. Tak. Cóż. – odpowiedziałam zażenowana.
-Spokojnie często widzę jak się przyglądasz tej witrynie i bujasz w obłokach.
-Oj. Ja po prostu…- No nie! Znowu mnie zamurowało! Jestem dość nieśmiała więc często się czerwienie w takich sytuacjach i dziś było tak samo, wyglądałam jak świeżo zerwany burak.
-Okej. –Zaśmiała się dziewczyna - Mogłabyś mi podać tamto pudło – Wskazała na paczkę z ozdobami.
-Jasne już lecę – Również się śmiejąc.

Reszta dnia przebiegła mi spokojnie. Codzienna rutyna już wpiła mi się w krew. Ale za pół roku wszystko się zmieni. Bowiem dostałam się na bardzo dobre studia. Miałam szczęście, że babcia zostawiła mi dość spory spadek, bo gdyby nie to wylądowałabym na Warszawskiej ulicy , a nie jako dość dobrze zarabiająca kwiaciarka w… No właśnie! Zapomniałam opowiedzieć kim ja tak naprawdę jestem!

Nazywam się Maria Szweda. Jednak nikt nie jest w stanie tu tego wymówić więc TERAZ przedstawiam się jako Mary. Mam w planach zmianę nazwiska w takie jakie miała moja kochana babunia – Brown (jest to nazwisko które przybrała po moim dziadku który pochodził z Angli). Mam 21 lat, skończyłam liceum z wyróżnieniem i zdałam maturę z dobrymi wynikami. W Stanach mieszkam już 2 lata, wyjechałam z Warszawy zaraz po zakończeniu szkoły i sprzedaniu apartamentu po babci. Moje miasto jest jak każde inne w którym byłam – zatłoczone i zanieczyszczone, ale ma swój urok – urok Nowego Yorku, cóż ta nazwa do czegoś zobowiązuje. Co do spraw sercowych to… NIGDY się nie zakochałam, nie miałam chłopaka i dlatego jest mi teraz trudno stwierdzić czy się komuś podobam.

Wieczór spędziłam z przyjaciółką i jej chłopakiem w pubie.

-Mary? Masz ochotę jutro wyskoczyć do ZOO? – Zapytał chłopak Rose – Andy.

O NIE! Co miesiąc to samo! Próbują mnie znowu zeswatać z jakimś swoim znajomym lub krewnym.. Yhh… Założe się, że Rose za chwile opowie mi, że DZIWNYM przypadkiem wybiera się z nimi ktoś jeszcze.

-Bo wiesz.. – Zaczęła kumpela – Alex się wybiera z nami i mogłabyś z nim trochę pogadać, ostatnio mówił, że świetnie się z tobą bawił – Punkt dla mnie! Jak zwykle przewidywalni, ale ja nie będę im dłużna odpowiem to samo co zawsze od chwili kiedy wspomniany Alex, czyli brat And’iego , spędził ze mną czas. Dupek, cały czas przyglądał się sobie we wszelakich lustrach i próbował mnie upić, na szczęście jestem inteligentna.
-Nie dzięki muszę coś zrobić – Szybko się wymigałam.
-Szkoda bo on naprawdę nalegał – Powiedziała Rose ze szczenięcymi oczami.
-Niestety naprawdę nie mam czasu.
-Daj jej już spokój kochanie, nie będziemy się narzucać – Andy też nie przepadał za swoim przyrodnim bratem, to można było zauważyć od razu.
-No dobrze, niech ci będzie, ale nie masz niedzieli zmarnować na siedzenie i czytanie jakiejś książki… Znowu – Odparła zmartwiona przyjaciółka
-Jasne akurat wybieram się na małe zakupy.
-Jak wrócisz masz mi wysłać zdjęcia co upolowałaś! – Rozkazała Rose
-Tak, tak jak zwykle.

Po miło spędzonym wieczorze położyłam się w wannie ze swoją ukochaną książką, a po tym zmęczona dniem położyłam się do łóżka.

środa, 22 lutego 2017

Cześć!

Przez pewien czas w moim życiu błądziłam po blogach, stworzyłam parę swoich, jednak nie było to coś czego szukałam. Zajmowałam się w nich rzeczami które głównie dotyczyły seriali, filmów i bajek. Sądziłam, że jest to coś co lubię i co chce kontynuować. Okazało się, że może niekoniecznie. Mój zapał tylko z początku był dobry. Lubiłam (i nadal lubię) oglądać i czytać. Sądziłam, że taki blog o informacjach z świata wspomnianego wyżej jest złotym środkiem moich pasji. Cóż... Niewyszło. Jednak po tej jakże długiej drodze dopiero teraz odważyłam się zrobić coś co moją pasją było od 4 klasy podstawówki kiedy to moja nauczycielka nauczyła mnie pisać opowiadania. 
Przejdźmy jednak do konkretów! Co się będzie znajdowało na moim blogu?
1. Opowiadania- jest to najważniejsza sprawa tutaj, większość moich postów będzie tak właśnie wyglądać.
2. Jak już wspomniałam lubię oglądać filmy, seriale i czytać książki, więc czasem wstawię tu jakąś recenzję lub moje wrażenia.
3. Uwielbiam muzykę i część mojego życia to jej właśnie poświęciłam. Będę więc pokazywać tutaj ścieżki dźwiękowe (z filmów i seriali), które mi się spodobały, oraz podzielę się z wami moimi ulubionymi kompozytorami.

CO Z TYMI OPOWIADANIAMI?
  • Moje opowiadania będą zazwyczaj o tematyce fantastycznej, jednak nie rzadko pojawią się tutaj historię nie mające w sobie ani grama magii. (pierwsze takie będzie 😂) 
  • Zazwyczaj będą one rozwlekłe (parę-paręnaście- parędziesiąt rozdziałów). Jednak nie będą one długie jeżeli chodzi o długość postu, ponieważ wiem sama z doświadczenia, że jest to po prostu męczące do czytania i lepszą opcją jest dodawanie ich częściej ale krótszych.
  • Postaram się też dodawać takie opowiadania, które będą miały tylko jeden post (ale nic nie stoi na przeszkodzie temu, że jak wam się mocno jakieś spodoba to je rozwinę)
INNE INF.:
  • Co jakiś czas pojawiać się też będą posty ze sprawami organizacyjnymi (przerwy, maratony, nowości na blogu itp.)
  • Mój blog będzie się stopniowo rozwijał więc tło które teraz jest (sama zrobiłam) i inne "gadżety" będą się w najbliższym czasie zmieniać (lub nie).
  • Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na to, że teksty pojawiające się tutaj są moje. Ja jako autor i osoba nie przepadająca za kłamcami, oszustami i złodziejami proszę was o nie kopiowanie tych treści bez mojej zgody czy chociażby informacji w miejscu gdzie to wkleiliście o tym, że jest to moja praca. Jeśli zauważycie, że ktoś złamał prawa autorskie to proszę was o pomoc i podesłanie tej informacji mnie.
  • Zapraszam was do częstego komentowania pod postami! To pokazuje jaki macie stosunek do bloga, czy wam się podoba i czy w ogóle ktoś czyta moje wypociny.
  • Jeśli macie do mnie jakieś pytanie, prośbę czy cokolwiek to śmiało piszcie na mój email: life.how.dream@gmail.com. Zawsze chętnie odpowiem :)
  • Z góry też przepraszam za błędy pojawiające się w moich pracach i pamiętajcie, że ja też jestem człowiekiem, który ma prawo do pomyłki. Jak zauważycie błąd to po prostu napiszcie o tym w komentarzu to ja go natychmiast poprawie.
Dodatkowo co do tła to wykorzystałam do niego grafikę z Google Grafika przedstawiającą okładki i strony książek, które czytałam lub chciałabym przeczytać.

~LifeHowDream