sobota, 25 lutego 2017

Maryland #3

3.
Dzień zapowiadał się świetnie. Od rana mieliśmy nawał klientów! Kwiaciarnia w końcu zaczęła się lepiej rozwijać.

-Mary mogłabyś się zająć tym zamówieniem?
-Tak jasne. Dzień dobry, co dla pani?
-10 róż z kokardami poproszę
-Zamówienie będzie dopiero za godzinę, nie mamy tylu róż, a dzisiaj będzie dostawa.
-Nic nie szkodzi przyjdę za godzinę.
-Proszę podać imię i nazwisko oraz numer telefonu.
-Lila Perry,  354215688
-Okej dziękujemy za zamówienie czy to wszystko?
-Tak dziękuję, do widzenia
-Do widzenia

Ciekawe, co robi tak zamożna kobieta w maleńkim sklepiku, takie osobistości zwykle kupują w niezwykle drogich miejscach. Rose była równie zdziwiona co ja.

-Dzień dobry Pani Lila Perry?
-Tak to ja
-Pańskie zamówienie w kwiaciarni „Rose” jest już gotowe.
-Dobrze zaraz będę

***

Niedziela – dzień wolny kocham te dni w których nie muszę się niczym przejmować. Dzisiaj wybieram się do teatru z Rose i jej chłopakiem. Cóż miałam w sumie się już nigdy nie zgadzać na ich propozycje… ale kocham teatr i nie mogłam nie pójść.
Weszliśmy do wielkiego budynku, ja i Rose miałyśmy na sobie suknie kupione specjalnie na takie wyjścia. Moja była złoto- wiśniowa a jej niebieska ze srebrnymi brylancikami przy biuście.
Dzięki And’iemu mieliśmy bardzo dobre miejsca.
Spektakl był niesamowity, wzruszający, po prostu genialny. Obok mnie jak się okazało siedziała Lila Perry. Postanowiłam się przywitać.
-Dzień dobry jestem Mary, spotkałyśmy się wcześniej w kwiaciarni.
-Tak, tak, pamiętam. Bardzo przypadł mi do gustu wasz sklepik. Mają panie talent do roślin.
-Oh dziękujemy. –Troszkę się zaczerwieniłam, nie byłam przyzwyczajona do komplementów, tym bardziej ze strony kogoś tak wykwintnego jak dziedziczki miliardów dolarów.
-Wie pani co niedawno się przeprowadziłam do tego miasta z bratem, mieszkamy w dworku i tak sobie myślałam, że mogła by pani pracować u mnie w ogrodzie, jest bardzo zaniedbany i potrzebuje kogoś z wyobraźnią i pasją.
-Ja… Cóż…
-Obiecuję pani ogromne wynagrodzenie oraz własny pokój i wyżywienie na dworku.
-Ja nie mogłabym zostawić biznesu mojej przyjaciółki…
-Nie przejmuj się tym Mary, dam sobie radę, dużo osób szuka pracy. Nie możesz zaprzepaścić takiej szansy. – Jak zwykle Rose musiała podsłuchać moją rozmowe
-Okej zgadzam się. Kiedy mam zacząć?
-Najlepiej by było żebyś już jutro się wprowadziła do swojego nowego pokoju – U mojej przyszłej szefowej widać było iskierki szczęścia w oczach
-Spróbuje zdążyć z przeprowadzką do wtorku lub środy
-Do zobaczenia w poniedziałek


Nadal nie mogłam uwierzyć, w to co się stało! Jak dobrze pójdzie będzie mnie stać na tyle rzeczy, że aż głowa mała! Już dzisiaj zaczęłam się pakować i umieściłam ofertę wynajmu tego mieszkania. Jednak nie wytrzymałam zbyt długo i musiałam się położyć do spania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz