niedziela, 26 lutego 2017

Maryland #4

4.
Pracuje tu już od tygodnia. Jest bardzo przyjemnie. Tyle. Nic więcej. Cisza. Spokój. Właśnie… W kwiaciarni Rose było… Ciekawie. Nieprzewidywalnie. Głośno. A teraz? Nuda, której nie wiedziałam, że tak bardzo nienawidzę. Minął tylko tydzień, a nauczyłam się gdzie jest moje miejsce. Daje sobie trzy miesiące i odpadam. Dokładnie za trzy miesiące dam wypowiedzenie Lil. Co dziwne mówiła, że mieszka z nią jej brat, a ja ani razu go nie widziałam. Dzisiaj jest niedziela więc mam wolne. Rose i jej chłopak są dzisiaj na randce więc nie mam co robić. Lila pozwoliła mi korzystać z domowej biblioteki, to miło z jej strony. Myślę, że mogłybyśmy zostać dobrymi przyjaciółkami. Tylko ta posiadłość jest tak duża, że nie mam pojęcia gdzie szukać biblioteki.
-Hej Elle! Wiesz może gdzie jest biblioteka?- Zapytałam pokojówkę
-Tak jasne Mary, chodź za mną.

***

-To tamte drzwi na prawo.
-Dziękuje.

Jak otworzyłam drzwi biblioteki zamarłam. Biblioteka marzeń. Była ogromna, miała setki książek i nowoczesną czytelnie.

-Hej a ty co tu robisz? Mam wezwać policję?!- krzyknął jakiś głos z biblioteki
-Ja..ja..jestem tu florystką, Lila pozwoliła mi korzystać z biblioteki- jęknęłam przerażona
-Ah! Przepraszam cię, często nie ma mnie w domu i nie wiedziałem, że siostra zatrudniła kogoś nowego.
-N..nic nie szkodzi. A gdzie pan jest?
-Wystarczy Rick- powiedział mężczyzna podchodząc do mnie- A.. ty?
-Jestem Mary
-Lubisz czytać? Szukasz czegoś konkretnego?
-Nie lubię czytać. KOCHAM czytać- zaśmiałam się razem z Rickiem- Nie szukam niczego, po prostu akurat skończyłam poprzednią książkę i nie mam teraz co czytać.
-Ja też uwielbiam książki, jak coś ci w tym pomoże to książki dla florystów i ekologów są w dziale 3.
-Dzięki ale wole książki fantastyczne, komedie, kryminały i romanse. W książki naukowe zagłębiam się tylko o tematyce psychologicznej.
-Hahaha. Działy naukowe są przeze mnie odwiedzane tylko wtedy kiedy przechodzę do innego bardziej interesującego działu obok.
-Tak cóż… to idę czegoś poszukać. Do zobaczenia
-Do zobaczenia Mary
Od tego czasu widywałam się z Rickiem dość często w bibliotece. Brat mojej szefowej był sympatyczny i bardzo zabawny. Jak wchodziłam do biblioteki to miałam cichą nadzieje na spotkanie go. Dzięki chłopakowi nie było mi nudno w dni wolne i deszczowe.

***

-Opowiadaj Mary jak tam w twojej nowej pracy?- zapytała ciekawa Rose popijając kawę
-Tęsknie za twoją kwiaciarnią
-Oj nie przesadzaj!
-Ta praca jest dla mnie za cicha i nudna
-Z nikim się tam nie dogadujesz? Nic ciekawego nie masz mi do powiedzenia?
-Niestety nie, odkąd się tam przeprowadziłam stałam się równie nudna co ta praca. Rozmawiam tam tylko z bratem Lil, ich służba jest zbyt drętwa.
-A przystojny jest chociaż ten jej brat?
-Nie wiem nie zwracałam na to uwagi.
-To musi być bardzo interesujący, że nawet o tym nie pomyślałaś- zaśmiała się Rose
-Ma fajny charakter i kocha książki
-Jest do ciebie podobny!- powiedziała przyjaciółka znowu się śmiejąc
-Coś ty to jest jednak bogacz! Pewnie tak naprawdę jest snobem! Rozmawiam z nim tylko o książkach i autorach
-No tak. Mary mam dla ciebie dwa bilety na występ w operze w której występuje mój brat. Mogłabyś pójść? Ja niestety nie mogę, a nie chcę mu zrobić przykrości, no i wiem, że się lubicie.
-Tak jasne. Dziękuję, miło będzie spotkać znowu twojego brata.

-Ratujesz mi życie kochana!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz