6.
Stwierdziłem, że poczekam 15 min przed czasem, aby
przypadkowo się nie zamyślić i co mi się często zdarza spóźnić.
Jak widać nie tylko ja chciałem przyjść szybciej. Kiedy
weszła nie mogłem przestać na nią patrzeć, przez co się speszyła bo uciekła ode
mnie wzrokiem w bok.
-Witaj, wyglądasz fantastycznie. – zdołałem w końcu wydusić
-Dziękuje, ty również wyglądasz świetnie – powiedziała
grzecznie z rumieńcami na twarzy spowodowanym moim komplementem, wyglądała
przez to tak uroczo
Zaprowadziłem ją do samochodu, otworzyłem przed nią drzwi.
Poczym udaliśmy się do opery.
Przed operą czekał na nas jeden z artystów, a dokładniej
przyjaciel Mary… Wydawał się spoko. Jednak było mi jakoś dziwnie kiedy
rozmawiał z nią, a ja nie wiedziałem o czym. Cóż znali się pewnie już trochę, w
końcu to brat jej koleżanki, jednak kiedy ich słuchałem zdawali się być sobie
bliscy. Miałem nieprzyjemne wrażenie, że przeszkadzam mężczyźnie. Cóż… pewnie
zbił go z tropu widok osoby w której się zakochał z innym typem.
**Mary**
Rick był prawdziwym dżentelmenem. Cierpliwie znosił moje
wspominki z Arthurem, pewnie było to dla niego mało komfortowe. Kto by chciał
słuchać o dawnych czasach nieistotnej mu osoby?
Świetnie bawiłam się na tym występie. Zakochałam się w
muzyce, melodie pieściły moje uszy a ja zatracałam się w nich z zamkniętymi
oczami.
**Rick**
Przez cały wieczór spoglądałem ukradkiem na kobietę, którą
siedziała obok mnie. Mary była prześliczna, jej twarz wyrażała tak dużo emocji.
Miała zamknięte oczy a ja mogłem podziwiać to jak potrafi się wsłuchać w
koncert. Cholera! Przez tą kruszynę tracę głowę! Chyba się zakochałem…
-Jak ci się podobał występ?- szepnął słodki głosik
-Genialny- szepnąłem z uśmiechem
Po koncercie podszedł do nas przyjaciel Mary. Dopiero teraz
zdałem sobie sprawę, że zżera mnie zazdrość. Najgorsze jednak było to, że między
Mary, a tym chłopakiem była chemia. Zauważyłem, że łączy ich jakieś uczucie.
Przez chwilę rozmawialiśmy po czym wziąłem moją towarzyszkę na kolację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz