wtorek, 28 lutego 2017

Maryland #6

6.
Stwierdziłem, że poczekam 15 min przed czasem, aby przypadkowo się nie zamyślić i co mi się często zdarza spóźnić.

Jak widać nie tylko ja chciałem przyjść szybciej. Kiedy weszła nie mogłem przestać na nią patrzeć, przez co się speszyła bo uciekła ode mnie wzrokiem w bok.

-Witaj, wyglądasz fantastycznie. – zdołałem w końcu wydusić
-Dziękuje, ty również wyglądasz świetnie – powiedziała grzecznie z rumieńcami na twarzy spowodowanym moim komplementem, wyglądała przez to tak uroczo

Zaprowadziłem ją do samochodu, otworzyłem przed nią drzwi. Poczym udaliśmy się do opery.
Przed operą czekał na nas jeden z artystów, a dokładniej przyjaciel Mary… Wydawał się spoko. Jednak było mi jakoś dziwnie kiedy rozmawiał z nią, a ja nie wiedziałem o czym. Cóż znali się pewnie już trochę, w końcu to brat jej koleżanki, jednak kiedy ich słuchałem zdawali się być sobie bliscy. Miałem nieprzyjemne wrażenie, że przeszkadzam mężczyźnie. Cóż… pewnie zbił go z tropu widok osoby w której się zakochał z innym typem.

**Mary**

Rick był prawdziwym dżentelmenem. Cierpliwie znosił moje wspominki z Arthurem, pewnie było to dla niego mało komfortowe. Kto by chciał słuchać o dawnych czasach nieistotnej mu osoby?
Świetnie bawiłam się na tym występie. Zakochałam się w muzyce, melodie pieściły moje uszy a ja zatracałam się w nich z zamkniętymi oczami.

**Rick**

Przez cały wieczór spoglądałem ukradkiem na kobietę, którą siedziała obok mnie. Mary była prześliczna, jej twarz wyrażała tak dużo emocji. Miała zamknięte oczy a ja mogłem podziwiać to jak potrafi się wsłuchać w koncert. Cholera! Przez tą kruszynę tracę głowę! Chyba się zakochałem…

-Jak ci się podobał występ?- szepnął słodki głosik
-Genialny- szepnąłem z uśmiechem


Po koncercie podszedł do nas przyjaciel Mary. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że zżera mnie zazdrość. Najgorsze jednak było to, że między Mary, a tym chłopakiem była chemia. Zauważyłem, że łączy ich jakieś uczucie. Przez chwilę rozmawialiśmy po czym wziąłem moją towarzyszkę na kolację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz